Cycki w cieście

Zwykły wpis

W czasach kiedy świat był jeszcze mały, czyli w epoce bez internetu, nie można się było wykpić podaniem linka do przepisu. Nie można było beztrosko rzucić Wiesz, wziełam to od Dorotus76 (albo od Majanki, Komarki czy innej postaci z wirtualnej kuchni) i mieć pewność, że wszyscy będą wiedzieć o czym mowa. O nie! Przepisy miały swoje cudowne swojskie nazwy jak np. Makowiec Irenki od Edka, Szarlotka Krysi z Bydgoszczy czy Nalewka Wujka Zbyszka. Jakiż ładunek emocjonalny niesie taka nazwa! Dźwięk słów niebiański, boski, wspaniały, jedyny i niepowtarzalny suflet nie wywołuje we mnie takich uczuć jak Suflet Babci Zosi. Taka nazwa, niczym proustowska magdalenka, zaczyna wydobywać z zakamarków duszy wspomnienia. Dziś zatem będą Jabłka Cioci Eli.

Niesforny Mąż z patosu sobie lży, w związku z tym ciasto u nas w domu funkcjonuje pod bardziej przaśną nazwą cycki w cieście. Ja też bez skrupułów beszczeszczę ciociną ręką napisaną niewyobrażalnie długą i skomplikowaną instrukcję przygotowania ciasta, bo mam wrażenie, że brakuje w niej tylko przykazania, aby ciasto zagniatać o pełni księżyca, stojąc na lewej nodze, uprzednio upiwszy kropel pięć naparu z nietoperzowych łapek. Deptając tradycję, wrzucam wszystko do robota kuchennego i ciasto jest gotowe w 2 minuty.

Składniki ciasta są nastęujące:

  • 300 g masła
  • 600 g mąki
  • 3 łyżki kwaśnej śmietany
  • 2 żółtka
  • 1 całe jajko
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli

Zgrabną kulę ciasta zawijam w folię i pakuję na noc do lodówki.

Następnego dnia czas na akcję właściwą. Ciasto dzielimy na dwie części, mniejszą i większą – powiedzmy 40 i 60% całości stanowiących. Mniejszą część rozwałkowujemy i wykładamy nią spód blachy. Na to, w równych odstępach, układamy obrane i pozbawione gniazd nasiennych połówki jabłek. Najlepsze są kwaśne odmiany.

Teraz czas na rozwałkowanie większego kawałka ciasta. Trzba je rozwałkować tak, by było zdecydowanie większe niż blacha, po czym luźno ułożyć na jabłkach, delikatnie dociskając w zagłębieniach do spodu. Ciasto nałatwiej przełożyć z blatu na jabłka nawijając je na wałek. Lojalnie ostrzegam, że lubi się kruszyć, rozrywać i inne figle płatać.

Tak przygotowane jabłkowe pagórki nakłuwamy widelcem i pieczemy w 180 stopniach przez ok. 40-50 minut.

Na koniec czas na lukier. Lukier do tego ciasta robi się z cukru pudru i gorącego mleka. Mleko dodajemy po troszku, po łyżeczce, bo gorące mleko bardzo sprawnie rozrzedza lukier. Prze-pysz-ne!

Reklamy

11 responses »

    • Lukier jest bardzo słodki za sprawą gorącego mleka – rozrzedza ono lukier bardziej niż woda, że tak to określę, a w efekcie mniej płynu na tą samą ilość cukru pudru się dodaje i lukier jest bardziej słodki. Słodycz lukru w zupełności wystarcza do osłodzenia ciasta. Mam nadzieję, że będzie Ci smakować. Pozdrawiam

Masz coś do powiedzenia? Nie krępuj się!:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s