Z okazji wolnej środy

Zwykły wpis

Nie wiem jak Wy, ale ja od dawna uważam, że dwa wolne dni w tygodniu to zdecydowanie i stanowczo za mało. Poniedziałkowa udręka i piątkowy entuzjazm dowodzą tego dobitnie. Zwykły weekend wszakże, to rzecz mocno niewystarczająca. W sobotę człowiek musi, po prostu musi odespać. Bez tego można nagle i nieoczekiwanie umrzeć. Ja osobiście zawsze umieram jak nie odeśpię. Do tego dochodzą jakieś przyziemne obowiązki – cały tydzień odkładane porządki, uzupełnienie spiżarki, ploty w maglu i inna udręka towarzysząca naszej egzystencji na ziemskim padole.

Jak się okazuje, prawdziwie wolna zostaje jedynie niedziela. A jeden dzień leniwego odpoczynku, wyjazdów za miasto, gapienia się w telewizor, jeżdżenia rowerem dookoła fontanny, wcinania waty cukrowej i przejażdżek na karuzeli, raptem jeden dzień tego wszystkiego, to już kategorycznie niedopuszczalnie i tego już radykalnie za mało. Wniosek jest jeden i jest oczywisty. Wolnych dni powinno być więcej.

No i tu dochodzimy do sedna. Znam parę osób, które twierdzą, że weekend powinien być trzydniowy. Że powinno się zlikwidować poniedziałki albo wolne zrobić w piątki. Są to szczytne idee, nie będę ich zatem zbyt gorliwie potępiać. Ale wiedzieć Wam trzeba, że ja od dawna głoszę co innego. Mianowicie: wolne środy. Bo dwa razy po dwa dni, to każdy da radę pracować. Bo tydzień w częściach jest mniej męczący niż tydzień w całości. Bo w środę można załatwić to, co normalnie jest do załatwienia w sobotę. No i potrzeba sobotniego odsypiania będzie zdecydowanie zredukowana. A jak się usunie poniedziałki, to nowym najbardziej znienawidzonym dniem po prostu stanie się wtorek. Z resztą – w tym tygodniu możecie przetestować mój postulat w praktyce. I jak? Podoba się?

A żeby wolną środę w pełni poczuć, trzeba ją celebrować jak sobotę. Zatem na jutro proponuję Wam coś adekwatnego – weekendowe śniadaniowe ciasto :-)

Ciasto na śniadanie? I od razu wiadomo kto za tym stoi – oczywiście Nigella. A jak Nigella, to nie może być trudno i kłopotliwie, prawda? No właśnie – ciasto, choć wyrastające, nie powoduje rano zgryzot czasowych, bo można je przygotować dzień wcześniej. A przygotowanie przebiega następująco:  350 g mąki, 1/2 łyżeczki soli, 50 g cukru i opakowanie suchych drożdży (7 g) łączymy w dużej misce.

Do suchych składników dolewamy 2 jajka roztrzepane z 125 ml letniego mleka, 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego i skórką  otartą z jednej cytryny.

Składniki szybko łączymy ze sobą, a następnie dodajemy 50 g rozpuszczonego masła

Ciasto wyrabiamy aż będzie gładkie i elastyczne. W wyrabianiu pomagamy sobie mąką – ja dodałam podczas wyrabiania jeszcze ok. 70 g. Gotowe ciasto musi wyrosnąć. Można dać mu wyrastać klasycznie – godzinę z hakiem w ciepłym miejscu – albo można wstawić je na całą noc do lodówki do powolnego wyrastania. W każdym przypadku ciąg dalszy następuje gdy ciasto podwoi swą objętość. W przypadku klasycznego wyrastania możemy od razu przystąpić do dzieła, w przypadku ciasta lodówkowego musimy mu dać chwilę, by ogrzało się nieco po wyciągnięciu z lodówki.

A ciąg dalszy jest taki, że wyżywamy się brutalnie na cieście. Okładamy je bezceremonialnie pięściami, względnie wałkiem.

Gdy ciasto już wie kto tu rządzi można przystąpić do rozpłaszczenia go na blaszce. Tu muszę poważnie skorygować autorkę przepisu, bo podała, że proporcje są odpowiednie na blaszkę o wymiarach 20×30 cm. Otóż nie – ciasta starcza na zdecydowanie większą blachę 35×40 cm! Mi najwygodniej było rozprowadzać ciasto od razu wałkiem na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.

Ciasto rozwałkowujemy cienko od brzegu do brzegu i dajemy mu odpocząć przez kwadrans, w którym my, wręcz przeciwnie, nie odpoczywamy. Bo teraz trzeba przygotować owoce. U Nigelli były to jabłka i jeżyny. U mnie borówki i nektarynki. Nektarynki wzięłam 4, borówek było 250 g.

Ciasto na początek smarujemy jajkiem roztrzepanym z łyżką śmietany.

Następnie wysypujemy owoce na ciasto

Teraz czas na szybką kruszonkę – 50 g mąki, 25 g mielonych migdałów, 4 łyżki brązowego cukru oraz 50 g zimnego masła rozcieramy w palcach

Na koniec kruszonkę łączymy z małą garścią płatków migdałowych i posypujemy nią ciasto

Ciasto wsadzamy do piekarnika nagrzanego do 200 st. na 15 minut, skręcamy temperaturę do 180 stopni i pieczemy kolejne 20 minut. Gotowe!

A jeśli ze śniadania coś zostanie, to trochę lukru zmieni ciasto śniadaniowe w klasycznego towarzysza dla popołudniowej kawki. Miłej wolnej środy! :-)

21 responses »

  1. Natchnęłaś mnie, żeby zrobić dziś ciasto. Twoje nawet przed upieczeniem prezentuje się po prostu pysznie. Trochę obawiam się, że znając mój talent, nie wyrośnie, ale może się uda…

    • To ciasto nie ma być puchate i mięciutkie – jest zdecydowanie płaskie. Zatem nawet jeśli nie wyrośnie spektakularnie, to nie stanowi to przeszkody :-)

  2. Cudownie!!! To już jest nas dwie. Czy to wystarczy, żeby założyć jakiś społeczny komitet w tej sprawie? Ja też uważam środę za najodpowiedniejszy dzień do okrzyknięcia go wolnym. W szkole mojego dziecka, kiedy jeszcze miałam na to wpływ postulowałam (i przewalczyłam) środę jako dzień bez mundurka, dochodząc do (wierzę w to święcie) słusznego wniosku że dwa na dwa z przerwą w środku, to jest to co każdy uczeń zniesie bez większego bólu i udręki. Jak widzisz, przygotowanie praktyczne posiadam, wiarę niezłomną również, oraz tezę potwierdzoną w praktyce. Możemy przystąpić do działania :o)

    • Myślę sobie, że wrodzone i naturalne lenistwo drzemiące w każdym z nas przysporzy nam popleczników w ilości imponującej. A nawet jeśli nie, to nie mam najmniejszych wątpliwości, że Twoje uprzednie sukcesy i moja (nie poparta doświadczeniem) żyłka awanturnicza są wystarczające by na barykadach walczyć w imię tak słusznej idei.
      To co? Kiedy pierwsza sesja terenowa?
      :-)))

  3. Oj, mądrze rzeczesz! Chociaz ja bym jeszcze jednak ten poniedziałek zlikwidowała. Ciacho biorę, jednak po śniadaniu, do weekendowej, popołudniowej kawki.Bardzo mi się podoba Twój wniosek, może powinniśmy zebrać podpisy. Niemało osób by się pod takim pomysłem podpisało!!!! ;)

    • Mówisz i środę wolną dać, i poniedziałek wolnym uczynić, hmm… nie chciałam być aż tak radykalna, ale podoba mi się Twoja koncepcja :-)

  4. Pragnę zauważyć że „Wolne soboty były wprowadzane na podstawie dekretów Rady Państwa z 1973 roku stopniowo, początkowo (w 1973) dwa razy w roku (za odpracowaniem), następnie sześć w 1974; poczynając od 1975 roku było to 12 dni w roku, potem dwie i trzy soboty miesięcznie”
    więc dopiero za 40 lat…

    • A 6 stycznia zrobiono dniem wolnym momentalnie i od razu. Znaczy czasy się zmieniają i wolne środy też można wprowadzić bez zbędnych ceregieli ;-)

  5. wygląda niesamowicie apetycznie!
    a zdjęcie z pięścią w cieście bardzo mi się podoba :) na takie rzeczy mam ochotę najbardziej w poniedziałki :D

  6. I teraz mi się zamarzyło, żeby taki apetyczny rumiany kawałek zmaterializował się w kuchni jutrzejszego poranka…:-)
    No i pomysł z wolną środą – przedni!

    • Zaklinanie materializacji nie jest moją mocną stroną. Mogę tylko zapewnić, że ciasto da się zrobić również rankiem. Tylko godzinkę na wyrastanie trzeba mu dać
      :-)

  7. Ciasto już się piecze :) Jeśli smakuje tak jak wygląda, to siła wolnego zostanie wzmocniona. Być może nawet dwukrotnie. Być może to wystarczy, żeby w 7-dniowym tygodniu przez 5 dni pracować i przez 3 dni mieć wolne … Bo tak sobie myślę, że rewolucjoniści to raczej źle kończyli, a ja jeszcze tylu dobrych rzeczy w życiu nie spróbowałam :( Nie mówiąc już o tych, które spróbowałam i chciałabym jeszcze….

Masz coś do powiedzenia? Nie krępuj się!:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s