Novemberfest!

Zwykły wpis

Niewątpliwie skończył się październik. Z październikiem skończyła się też złota polska jesień. Wraz z październikiem minęły moje urodziny i w listopad wchodzę znowu o rok starsza. Pospołu z końcem października świeżo upieczonym studentom schodzi wyraz nieustannego zdumienia i zagubienia z twarzy. Już zaczynają się czuć trochę lepiej w nowych miastach, w nowych szkołach. No i wraz z październikiem przepadł Oktoberfest.

Ale skoro umarł król, to niech żyje król. Znaczy listopad. Z listopadem przyszły słoty, gołe drzewa, ale i długie wieczory. Wychodzić z domu się nie chce, więc poziom czytelnictwa wzrasta. Można bez wyrzutów sumienia zaszyć się pod kocem, obłożyć termoforem albo kotem, jeśli się takowego posiada, i rozkoszować rozrywką płynącą z ekranu telewizora. No i dla podniesienia morale można zarządzić Novemberfest. Październikowy bazował na piwie, więc dla urozmaicenia listopadowe święto dedykujmy winu.

Butelka czerwonego wytrawnego i listopad stanowią dobraną parę. Okazuje się, że równie dobraną parę stanowi rubinowy trunek i kiełbaska. Bo jak jest fest, to jakiegokolwiek miesiąca by nie dotyczył, trochę rustykalnie i przaśnie musi być. No i my z okazji listopada trochę tą kiełbaskę w winie unurzamy. Będzie pysznie.

Jak kiełbaska w winie, to wiadomo – zaczynamy od… cebuli ;-) 2 cebule siekamy na półplasterki.

Cebulę szklimy na oliwie, a gdy zeszklona już będzie, dodajemy kiełbaski, sztuk 8. Takie w typie frankfurterek.

Kiełbaski obsmażamy ze wszystkich stron, aż ładnie się zrumienią. Następnie dodajemy zestaw przypraw: rozmaryn, tymianek, liście laurowe oraz papryczkę chili (tak było w przepisie, aczkolwiek ja, choć ostrolubna, z chili bym zrezygnowała następnym razem).

Całość zalewamy połową butelki wina. Czerwonego. Wytrawnego lub pół.

Gotujemy na małym ogniu przez ok. pół godziny. W tym czasie wino powinno zredukować się o połowę. Wówczas dodajemy garść suszonych śliwek i gotujemy dalej, aż sos będzie gęsty, a śliwki miękkie. Na koniec kiełbaski traktujemy solą i pieprzem (ani jednego, ani drugiego nie trzeba dużo – danie jest już słonawe od kiełbasek i ostre od papryczki. No chyba, że jej jednak nie dodaliście). I gotowe! Bardzo intrygująco dobre.

Przepis pochodzi od Agnieszki Kręglickiej i był publikowany w Wysokich Obcasach.

 

 

 

 

 

 

 

5 responses »

Masz coś do powiedzenia? Nie krępuj się!:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s