Pralina w Pradze

Zwykły wpis

Tort Sachera słynny jest na świat cały. Wiadomo. A tort Praga znacie? No właśnie. A historia zasadnicza jest bardzo podobna. Co prawda nie hotel a restauracja to była, za to o bardzo wdzięcznej nazwie Praga. Restauracja owa produkowała sobie wspaniały tort, który serwowała zachwyconym gościom. Tort, jak łatwo się domyślić, na cześć i chwałę restauracji również nazywał się Praga.

Tort cieszył się  popularnością całkiem sporą. Chętnych by się nim delektować było więcej, niż restauracja mogła ugościć. Zaczęto więc go sprzedawać na wynos. W ten sposób torcik wyszedł poza progi restauracji i rozpoczął zawrotną karierę, aż w końcu znany był w całym mieście. A że miastem tym była Moskwa zamieszkiwana przez, bagatela, 14 milionów ludzi, to się chyba zgodzicie, że sukces był spory.

A tak w ogóle to chciałabym zaznaczyć, że za prawdziwość powyższej historii odpowiedzialności nie biorę żadnej, ponieważ sprzedał mi ja Niesforny Mąż, który opowiada różne rzeczy. Ale jakby nie było – tort jest pyszny.

Tort jest trochę praco- a bardziej czasochłonny, bo biszkopt, sos karmelowy i pralina muszą mieć czas by ostygnąć, a krem i glazura czas by stężeć. Najlepiej robienie tortu podzielić na dwa dni – wtedy ten proces jest bardziej znośny. Ok, zatem zaczynamy od rzeczy, które robimy z wyprzedzeniem / pierwszego dnia.

Biszkopt robimy tak:

  • 6 żółtek ucieramy z 75 g cukru na biało, 
  • 6 białek ubijamy na sztywno, następnie dodajemy 75 g cukru i ubijamy, aż masa będzie gładka, błyszcząca, a cukier nie będzie chrzęścił w zębach
  • łączymy jedno z drugim i dodajemy przesiane kakao (25 g) i mąkę (115 g)
  • Na koniec dodajemy 40 g rozpuszczonego, ciepłego masła. Ciepłego – nie gorącego.
  • Biszkopt pieczemy ok. 30 minut w 200 stopniach (do suchego patyczka)

Druga rzecz do zrobienia z wyprzedzeniem to pralina. Podaję proporcje potrzebne dla zrobienia praliny do tego ciasta, ale wygodniej się pracuje na 2-3 razy większej ilości składników. Gotową pralinę można przechowywać w zamkniętym słoiku i przetrzymać w ten sposób do następnej okazji.

  • 40 g migdałów sparzamy i obieramy ze skórki albo bierzemy już obrane. Ja miałam nadmiar migdałowych płatków, więc ich użyłam. Migdały podprażamy w piekarniku lub na suchej patelni, aż złapią lekkich kolorków. Na koniec posiekać.
  • 120 g cukru zagotować z 35 g wody. Pojawiającą się pianę ściągamy łyżką.
  • Od ściągnięcia piany gotujemy jeszcze 5 minut. Do syropu dorzucamy ciepłe migdały (można je podgrzać w mikrofalówce, jeśli od czasu prażenia zdążyły już przestygnąć)
  • Szybko mieszamy i rozkładamy pralinę płaską warstwą na maźniętym olejem papierze do pieczenia. Pozwalamy pralinie stężeć

Rzecz trzecia i ostatnia, z rzeczy które trzeba zrobić wcześniej, to sos karmelowy.

  • 120 g cukru karmelizujemy do złotego koloru – nie róbcie tego w zbyt małym rondelku czy patelni!
  • Do karmelu dodajemy150 g gorącej śmietanki (30-36%). Uwaga – gdy to zrobimy zacznie się armagedon! Mniej więcej takie rzeczy muszą się dziać we wnętrzu krateru. Dlatego też za małe naczynie się nie sprawdza, bo nie pomieści burzącego się i pieniącego niekontrolowanie żywiołu.
  • Gotujemy aż karmel całkowicie rozpuści się w śmietance i zostawiamy sos do ostygnięcia

Dobrze. Wszystko przygotowane. Z poczuciem dobrze wypełnionego obowiązku można się oddać lenistwu. Stygnięcia biszkoptu czy zastygania karmelu w sztywnej pozie i tak nie przyspieszymy.

A jak już czas lenistwa się skończy, to nadejdzie czas na krem. By go zrobić 150 g masła w temperaturze pokojowej ucieramy na biały puch, do którego partiami dodajemy karmelowy sos.

Pralinę rozdrabniamy w blenderze, odkładając ewentualnie parę większych kawałków do dekoracji. Słodkie okruszki łączymy z kremem. Dodajemy też łyżeczkę ekstraktu z wanilii.

Biszkopt tniemy na 3 blaty, które przekładamy kremem. Wierzch zostawiamy bez kremu.

Dżem morelowy podgrzewamy i przepuszczamy przez gęste sito. Interesuje nas to co spływa, a nie to zostaje na sicie.

Morelowym ciepłym płynem (w ilości ok. 50 g) smarujemy tort z góry. Wstawiamy całość na godzinę do lodówki.

Na koniec zostaje nam jeszcze polewa – 100 g ciemnej czekolady podgrzewamy z 80 g masła. Błyszczącą glazurą traktujemy tort ze wszystkich stron i znowu chowamy do lodówki na parę godzin.

I w końcu nadszedł ten długo wyczekiwany moment – gotowe!

Przepis od Чадейки

Reklamy

11 responses »

  1. Ja chcę kawałek!!! Oddam swój obiad za ten tort ;)))
    A poważnie – w życiu nie robiłam tortu – różne ciasta, tarty, ciasteczka itp, ale tortu nigdy. I wstyd mi!

  2. Jeszcze dodam słówko: mój blog się „chowa” przy Twoich wspaniałych zdjęciach, które wyjaśniają każdy szczególik przygotowania potrawy! To tyle :)

  3. Wygląda cudownie. Sos karmelowy na drugi dzień nie zastyga? Ma mieć temperaturę pokojową jak masło, tak?

    Jej, przepraszam za (być może) infantylne/banalne pytania, ale na prawdę napaliłam się na ten torcik. :)

    • Sos nie zastyga, nie jest na to dość gesty. A temperatura – słusznie się dopytujesz – pokojowa.
      Powodzenia i daj znać jak wyszło!

Masz coś do powiedzenia? Nie krępuj się!:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s