Odbezpieczony granat

Zwykły wpis

Jestem bardzo podatna na wzrokowe sugestie. Jak zobaczę gdzieś piękną potrawę, to latami potrafi mi ten obraz tkwić w głowie i ożywić się w jakimś nieoczekiwanym momencie, zmuszając do realizacji planu do tej pory skutecznie odkładanego. Często jest też tak, że potrawa czeka na swą realizację tak długo, że gdy nadchodzi w końcu ten moment jest już po ptakach. Bo obraz owszem, nadal sobie w głowie siedzi, ale pamięć o tym gdzie ja to widziałam, kiedy lub jak to się nazywało (co jednak wydatnie ułatwia zamęczanie wujka google pytaniami) już nie.

Tym razem nie były to lata, a miesiące, ale nosiłam ten obraz w sobie jak odbezpieczony granat.  Nawet nie potrafię powiedzieć, czemu tak długo zwlekałam, bo przepis jest prosty i szybki. Ale, jak to w życiu bywa, zapewne miałam bardzo ważne powody, wśród których nie chce mi się w pomieszaniu z nie mam czasu prawdopodobnie były dominujące. Na szczęście przysłów w języku polskim mamy pod dostatkiem, więc co się odwlecze, to nie uciecze. Zresztą zobaczcie sami – czyż mogłabym zapomnieć takie cudo?

Znalazłam to pod nazwą pasztet z fasoli na Перлы от La Perla. Mi jednak bliższe były skojarzenia z hummusem niż z pasztetem. Ale nie nazwa tu jest najważniejsza, a smak, a ten jest świetny. I od razu zaznaczam, że granat nie tylko dekoracyjną funkcję tu pełni – jego wkład smakowy w danie ma znaczenie.

Jak wspomniałam, przepis jest banalnie prosty. Odsączoną z zalewy puszkę fasoli (400 g), pół małej cebulki podsmażonej na niewielkiej ilości oleju lub masła, ząbek czosnku oraz 40 g podprażonych na suchej patelni orzechów greckich miksujemy na gładką masę. Doprawiamy ją solą i pieprzem do smaku.

Masę formujemy w kształt atrakcyjny

Zawleczkę z granata wyciągamy

Jedno z drugim spawamy

Jeszcze tylko kawałek pszennego pieczywa. Pycha!

Reklamy

10 responses »

  1. Czemu nie krzyczycie, że piszę głupoty? Ja już mam tak w głowie namieszane przez Niesfornego Męża, że nawet nie zauważyłam pomyłki, ale Wy? Też do niego na sesje odkształcania języka polskiego chadzacie? No bo przecież nie o żadne greckie orzechy chodzi, a o włoskie. Bo włoskie orzechy, to po rosyjsku orzechy greckie. Tak samo jak krawat’ to łóżko, diwan to kanapa, dynia to nasz melon, a nasza dynia to tykwa.
    :-)

  2. wow, jestem pod wrażeniem połączenia. uwielbiam granat ale chyba nie odważę się połączyć go z cebulką i fasolą :)

Masz coś do powiedzenia? Nie krępuj się!:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s