Pytać, czy nie pytać – o to jest pytanie

Zwykły wpis

Czasami mam milion pomysłów na kuchenne przygody. Czasami lista-przepisów-do-wypróbowania kusi każdą pozycją i wybór tylko jednej wydaje się niemożliwy. A czasami wręcz przeciwnie – mam napad niemocy twórczej. Czuję w głowie pustkę totalną. Przeważnie popadam w ten stan, gdy mam ograniczone zasoby czasowe lub produktowe, a w konsekwencji poczucie, że nic ciekawego dziś nie ugotuję. Zdarza mi się wówczas, jakbym nie wiedziała czego się spodziewać, zapytać o zdanie Niesfornego Męża. I tak, jak za każdym razem zima zaskakuje drogowców, tak mnie za każdym razem powala odpowiedź Niesfornego Męża. Bo na ogół są to bardzo pomocne odpowiedzi. Np. gdy na przygotowanie i zjedzenie kolacji mamy łącznie pół godziny, Niesforny Mąż sugeruje kartacze. Albo w środku zimy ma ochotę na truskawki. Albo udziela innej odpowiedzi, która tylko pogłębia czarność dziury w mojej głowie. Równie dobrze o zdanie mogłabym pytać Kota.

Ale, uczciwie przyznam, czasami absurdalna na pierwszy rzut oka sugestia Niesfornego Męża zaczyna kiełkować i rodzi się z tego jakiś pomysł. Ostatnio Niesforny Mąż, zapytany co ma ochotę dziś zjeść, odrzekł, że kurczaki i orzeszki. Bo jak może zauważyliście, są to jego dwie wielkie miłości. Już wiązanka z cyklu a chyba cię… spełzała mi z mózgu na język, gdy coś nagle rozbłysnęło w mojej pustej do tej pory głowie. Efekt był nader smakowity. No i wciąż nie wiem czy lepiej pytać czy nie pytać Niesfornego Męża o zdanie.

Pomysł był prosty – kotlety z kurzej piersi opanierowałam w orzeszkach ziemnych. Uprzednio zmieliłam je w młynku do kawy na „mąkę”. Mieliłam krótko, żeby ostały się większe, chrupiące kawałki.

Rozbite kawałki kurczaka (delikatną pierś nalejpiej rozbijać przez folię spożywczą) obtoczyłam w panierce z jajka i orzeszków i tradycyjnie usmażyłam. Orzechowa panierka sprawdziła się genialnie.

Śmiało można na tym etapie poprzestać. Jednak miałam kilka wymagających natychmiastowego zużycia pieczarek. Więc poszłam krok dalej. Podsmażyłam pieczarki, ułożyłam je na kotletach, całość oprószyłam tartym serem i zapiekłam chwilę pod górną grzałką piekarnika.

Pomysł na towarzystwo do kotletów był wynikiem posiadanych zapasów. Oprócz rzeczonych pieczarek szybkiej utylizacji wymagała również cykoria. Udusiłam ją w maśle wg przepisu Julii Child.

Cykorię układamy w brytfance wysmarowanej masłem (większą ilość można ułożyć w dwóch warstwach). Solimy, skrapiamy sokiem z cytryny i dorzucamy jeszcze trochę masła na wierzch. Zalewamy niewielką ilością wody (1/3 szklanki) i pod przykryciem doprowadzamy do wrzenia, gotujemy na średnim ogniu ok 10 minut. Następnie cykorię przykrywamy natłuszczonym papierem, naczynie przykrywamy pokrywką i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 160 stopni na godzinę. Po tym czasie zdejmujemy pokrywkę, ale zostawiamy papier i dusimy jeszcze pół godziny. Tak przygotowana cykoria jest niezwykle delikatna. Traci też sporo ze swojej naturalnej goryczki, co może przekonać tych, którzy nie są jej fanami.

Muszę przyznać, że bardzo smaczny obrót wydarzeń nastąpił. Chyba jednak trzeba pytać :-)

Reklamy

3 responses »

  1. Kurczak w orzeszkowej panierce, na dodatek z pieczarkami! Mniaaam :) Co do cykorii, to mam mieszane odczucia – robiłam raz i sama nie wiem, czy lubię – i tak i nie – wbrew pozorom to możliwe :) Niektórzy kochają tę goryczkę, a inni twierdzą, że prawidłowo zrobiona nie ma prawa być gorzka. I bądź tu mądry :D Pozdrawiam!

    • Z cykorią doskonale Cię rozumiem – też mam wobec niej mieszane uczucia. Podobne emocje wzbudza we mnie brukselka. Ale chyba jestem bardziej na tak niż na nie, bo ciągle powtarzam próby :-) Aaa, jeszcze marmite – ponoć się je kocha lub nienawidzi. Smakuję, testuję i nadal nie wiem do którego obozu przystąpić :-)

      • Ja brukselkę lubię, a w cykorii jednak mi przeszkadza ta goryczka. Podobno jak się wytnie ten biały środek, to jest lepsza. A znów znajomy Francuz powiedział, że właśnie ma być gorzka. Marmite chyba nie próbowałam, z kolei bardzo tęsknię za mince meat, ale we Francji nie ma :( A, i jeszcze nie lubię hummusu – tu już określiłam się na 100% :)

Masz coś do powiedzenia? Nie krępuj się!:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s