Галета (galeta) to po rosyjsku herbatnik. Wujek Google mówi, że galeta to gryczany naleśnik. A tu znalazłam cudowne ciasto, o nieco rustykalnym wyglądzie, nie będące ani herbatnikiem, ani naleśnikiem, a noszące nazwę galeta właśnie. Moje własne dochodzenie wykazało, że naleśniki zwane galetami (czy raczej galette) podaje się z zawiniętymi do środka brzegami. Pewnie stąd wzięła się nazwa dla ciasta. Albo i nie, bowiem Rosjanie bardzo swobodnie podchodzą do tłumaczeń, transkrypcji i zapożyczeń z języków obcych. A poza tym, w obliczu smaku, to i tak nie ważne.
Wystarczy garść ulubionych owoców i ciasto kruche, naprostsze z prostych. Na galetę o średnicy ok. 25 cm potrzeba:
- 75 g zimnego masła
- 200 g mąki
- 75-100 ml bardzo zimnej wody
- szczyptę soli
Najlepiej wrzucić wszystko do robota kuchennego, po czym gotową kulkę ciasta zapakować na pół godziny do lodówki. Po tym czasie ciasto rozwałkować na duży (ok. 50 cm średnicy) placek.
Na środku układamy owoce zostawiając spory margines wolnego ciasta, przesypujemy dwoma łyżkami cukru. Ja wybrałam śliwki i gruszki, więc uznałam, że odpowiednim dopełnieniem będzie nutka cynamonu.
Zawijamy brzegi ciasta do wewnątrz tworząc smakowitą, półotwartą sakiewkę:
Pieczemy w 180 st. przez 35-40 minut, studzimy na kratce i gotowe. Pycha :-)
Faktycznie podobne :) chociaż moje ciasto było nieco inne na obrazku w książce, a wyszło jak widziałaś. Chyba podobnie smakuje, czyli wyśmienicie :)