/kawior/ czyli dywan

Zwykły wpis

Za sprawą Niesfornego Męża weszłam w posiadanie egzotycznych przyjaciół i dla tylko tego jedynego powodu już warto było zmienić stan cywilny. Wyobraźcie sobie, że od Wojującego Proletariusza dostałam pół litra ekstremalnie świeżego sachalińskiego kawioru. Przesyłka specjalna z dalekiego wschodu, z krótkim międzylądowaniem w Moskwie. Nie lada gratka, przyznacie sami. Just for the record – pragnę wyjaśnić, że były również inne powody wybrania Niesfornego Męża na męża.

Można, a wręcz należy, szukać, eksperymentować, próbować i testować nowe potrawy, produkty, smaki i połączenia. Odkrywanie nowych lądów na mapie kubków smakowych jest cudowną przygodą. Ale czasem, po dłuższych lub krótszych wędrówkach kulinarnych można dojść do wniosku, że w tradycji siła. I nie uważam, aby w tym wniosku było cokolwiek staroświecko niewłaściwego. W końcu, nie bez powodu pewne rzeczy zyskały sobie godne miejsce w kanonie kulinarnym. Nie miałam zatem żadnych rozterek, wątpliwości ani zgryzot odnośnie wykorzystania kawioru. Musiał skończyć na blinach.

Блины występują w wielu wersjach. Po pierwsze, są spore różnice regionalne w samej Rosji, a po drugie, występują różnice narodowe – pod nazwą bliny co innego możemy zastać w Rosji, a z czym innym spotkamy się na Ukrainie czy Białorusi. Poza różnymi możliwościami w zakresie wyboru mąki (gryczana, przenna, żytnia…), niezależnie od wyboru drożdży czy proszku, nade wszystko musimy się opowiedzieć po stronie któregoś z dwóch głównych obozów – zwolenników blinów naleśnikowatych, czyli dużych i cienkich, lub bardziej racuchowatych, małych i grubych. Tym zrobiłam tą drugą wersję blinów (nie z powodu, że lepsze, tylko dlatego, że bo tak; pyszne są obie opcje), która czasami występuje też pod nazwą оладьи (alady, aladuszki).

Z łyżki drożdży, paru łyżek ciepłego mleka, łyżki mąki i szczypty cukru zrobiłam zaczyn. Dałam mu kwadrans, żeby drożdże zaczęły pracować. Zaczyn połączyłam z żółtkiem, łyżką rozpuszczonego masła, ok. 200 g mąki i 150 ml letniego mleka oraz szczyptą soli. Ciasto odstawiłam w ciepłe miejsce na godzinę. Po tym czasie dodałam do niego ubite na sztywno białko i smażyłam placuszki o średnicy ok. 10 cm. Bliny obowiązkowo smaży się na maśle.

Puchate placki hojnie należy przyozdobić kleksem kwaśnej śmietany i bardzo nieskąpą dawką kawioru. Opcjonalnie rozweselić zieleniną. I skonsumować z zachwytem, prawdopodobnie pod schłodzoną wódkę.

A dla tych z Was, którzy z językiem rosyjskim nie mieli okazji się zaprzyjaźnić mała informacja praktyczna. Uważajcie na false friends, czyli słowa brzmiące tak samo lub podobnie w obu językach, a znaczące coś innego. Jeśli będziecie na rosyjskim bazarze próbowali kupić kawior, to możecie się zdziwić gdy sprzedawca przytarga Wam dywan. Proście o ikrę. A poza tym, to wiadomo – do cudzoziemca wystarczy mówić głośno i wyraźnie, a jak nie zrozumie to jeszcze raz, tylko wolniej :-)

Reklamy

Masz coś do powiedzenia? Nie krępuj się!:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s