Podryw na dziale rybnym

Zwykły wpis

Czy nie zastanawiacie się czasami jak to jest, że w kraju, którego prawie jedna czwarta granicy to morze, który ma ponad 7000 tysięcy jezior i który posiada takie rzeki, że regularnie pada ofiarą powodzi, z ryb najłatwiej dostępna jest wietnamska panga i oblodzona kostka z mintaja? Pamiętam, że czasach mojego peerelowskiego dzieciństwa sklepy rybne były gęsto rozsiane po całym mieście. Niewiele w nich było, ale niewiele było również w innych sklepach. Taka była wówczas widać marketingowa strategia – wzbudzić pożądanie przez racjonowanie. Ale sklepy rybne były obecne, co dowodzi, że potencjalnie ryby mogły być w sprzedaży.

A teraz? Sklepów mamy więcej, towaru zdecydowanie też, ale kupienie świeżej ryby wcale nie jest łatwiejsze. Właściwie nie znam żadnego sklepu rybnego z prawdziwego zdarzenia. Znam jeden, który przetrwał dziejową zawieruchę i od lat jest w tym samym miejscu, ale asortyment ma w tej chwili ograniczony do ryb wędzonych i puszkowanych. Jedyny ratunek w luksusowych delikatesach lub super-hiper-gigamarketach. Wielka szkoda, że ryby nie są tak zadomowione w naszych sklepach jak np. mięso, bo góra przepisów czeka niewypróbowana z braku dostępności składników.

Z wyżej wymienionych powodów nie jadam ryb tak często, jakbym miała na to ochotę. A wczoraj właśnie naszła mnie taka ochota. Zajechałam do marketu, a tam na dziale rybnym od razu wpadł mi w oko przystojniak. Prężył swe pomarańczowe muskuły, kusił srebrzystą skórą, wabił i nęcił. Uległam.

Jako że rzadko jem ryby, gdy już je jem, chcę się nimi nacieszyć. Jestem oszczędna w dodatkach, bo to ryba jest tu najważniejsza. Poza tym, uważam, że ten sposób na łososia jest po prostu rewelacyjny.

Rozgrzewam piekarnik do 180 st. z termoobiegiem. Kawał łososia układam na folii aluminiowej, skórą do dołu. Rybę solę i obkładam z wierzchu plasterkami cytryny (bez pestek, bo one nadają goryczkę).

Zawijam rybę w folię aluminiową, tworząc sakiewkę. Nie musi być super szczelna, jedyne na co trzeba zwrócić uwagę, to zachowanie pozycji skórą do dołu.

Teraz wrzucam pakunek na rozgrzaną blachę piekarnika, oczywiście nadal skórą do dołu, i daję mu się piec 15-20 minut. Dokładny czas pieczenia zależy od wielkości i grubości ryby. Ale to nie ciasto – nie opadnie. Śmiało można zajrzeć, sprawdzić i w razie czego wstawić z powrotem.

W czasie gdy ryba się piecze przygotowuje sosy. Uwielbiam to delikatne mięso łączyć z koralowym sosem chili. Na 2-3 łyżki majonezu daję jedną posiekaną papryczkę chili bez pestek, łyżkę soku z cytryny i miksuję wszystko na gładki dip. Genialne połączenie, wierzcie mi.

Nigdy nie wiem czy Niesforny Mąż będzie w chili-jest-dobre czy oj-za-ostro fazie księżyca, więc na wszelki wypadek zrobiłam intensywną lecz nie ostrą ziołową pastę (1-2 łyżki majonezu, pół szklanki ulubionych ziół).

Ryba tak przyrządzona jest niesamowicie soczysta i delikatna. Chociaż nie dodaje się do niej żadnego tłuszczu ma wręcz maślaną konsystencję. Wystarczającym dodatkiem będzie świeża, chrupiąca bagietka. Chociaż kieliszek białego schłodzonego wina również jest godny rozważenia.

Smacznego.

Reklamy

3 responses »

  1. tak, też tak zazwyczaj robię; szybsza opcja obiadowa

    co do dostępności ryb – to myślę, że decydująca jest tu cena; ryby są drogie, dużo droższe od mięsa, nie mówiąc o drobiu – stał się zatem produktem luksusowym, zwłaszcza jeśli ma się rodzinę. Polacy mają niską świadomość tego co się kryje w pandze (oraz niezbyt zasobne portfele) i wybierają ją jako najtańszą

    • Całkowicie się z Tobą zgadzam i bardzo ubolewam nad takim stanem rzeczy, bo ryby są rewelacyjne. I bardzo różnorodne w smaku, o czym niestety przy naszym zaopatrzeniu sklepów ciężko się przekonać. Ale mam wrażenie, że idzie ku lepszemu. I tego się trzymajmy :-)

      • ja w zasadzie robię zakupy tylko w jednym sklepie wielkopowierzchniowym, czasem dwóch – bo właśnie w supermarketach jest największy wybór, najświeższy towar no i najtańszy

Masz coś do powiedzenia? Nie krępuj się!:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s