Już tuż, tuż…

Zwykły wpis

…jest jesień. Niestety. Wobec jesieni mam ambiwalentne odczucia. Nie da się ukryć, że z każdym dniem coraz bliżej nam do listopadowej słoty, do szaroburej brei na ulicach, do najkrótszych dni w roku. Kot chyba już zwęszył pismo nosem, bo zaczyna się domagać zwiększonych porcji jedzenia oraz wydłużył czas drzemki z 18 do 20 godzin na dobę. Poza porami karmienia stara się pozostawać w trybie stand-by, akumulując energię na walkę z chłodem, na wszelki wypadek oraz bo tak. To w końcu Kot, zawsze ma swoje powody.

Z drugiej strony, jesień w wersji złota polska ma wiele uroku – dni są jeszcze ciepłe, wrześniowe słońce ma moc pobudzania organizmu do produkcji endorfin, matka natura barwi liście niczym utalentowany impresjonista. A do tego na bazarku mamy najlepsze sezonowe wyprzedaże! Najtańsze, najdojrzalsze i najsmaczniejsze warzywa są do naszej dyspozycji przez te parę tygodni. Zatem wyciągamy karty kredytowe, książeczki czekowe i zaskórniaki, nurkujemy pomiędzy kolorowe stragany i polujemy na okazje. Najmodniejsze kolory sezonu to żółty i czerwony.

Tak pięknej papryce nie można się oprzeć. Ale zawsze jest jakieś ale. Niesforny Mąż, jak większość mężów na tej ziemi, nie ma nic przeciwko warzywom, o ile są dodatkiem do mięsa. Co tu ukrywać, ja też to jaroszy nie należę. Tak oto papryka zyskała mięsne nadzienie.

Chrupiącą pomarańczową marchewkę ścieramy na grubych oczkach, wyciskającą łzy cebulę, diabelskie chili (bez pestek, jeśli nie lubisz zbyt ognistych potraw), zieloną cukinię i garść fasolki szparagowej siekamy na kawałki.

Wrzucamy wszystko partiami na oliwę i krótko podsmażamy. Dodajemy mięso mielone (wołowe, wieprzowe, drobiowe – jakie lubisz, ok. pół kilograma). Doprawiamy czosnkiem, solą i pieprzem w ilości zależnej od upodobań. Smażymy chwilę, po czym dodajemy 3-4 posiekane pomidory.

Farsz nie musi być dobrze przesmażony, „dojdzie” podczas zapiekania papryki. Jednak powinien odparować z nadmiaru wody. Jeśli warzywa były wodniste i wszystko wskazuje na to, że nim woda odparuje warzywa zamienią się w papkę, można zastosować fortel polegający na dodaniu do nadzienia 1-2 łyżek kuskusu. Pięknie wchłonie nadmiar płynu. W zasadzie można rozpocząć konsumpcję wprost z patelni. Już jest pysznie. Ale nie zapominajmy o naszej jesiennej królowej – papryce. Odcinamy górę, usuwamy gniazda nasienne i faszerujemy nasze ślicznotki.

Ta ilość nadzienia starczyła na wypełnienie 4 bardzo dorodnych papryk. Wstawiłam je na ok. pół godziny do piekarnika rozgrzanego do 180 st. Wspaniałe jesienne danie.

Reklamy

Masz coś do powiedzenia? Nie krępuj się!:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s